Posted on: 23.04.2018

KONSUMPCJONIZM PRZESTRZENNY – refleksje po analizie projektu ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących.

autor: mgr inż. arch. Konrad Burczyński

 

konsumpcjonizm – postawa polegająca na nieusprawiedliwionym (rzeczywistymi potrzebami oraz kosztami ekologicznymi, społecznymi czy indywidualnymi) zdobywaniu dóbr materialnych i usług, lub pogląd polegający na uznawaniu tej konsumpcji za wyznacznik jakości życia … . (źródło: Wikipedia, wolna encyklopedia)

 

Pierwsze skojarzenie po przeczytaniu projektu z dnia 15 marca 2018 r. Ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących, zwanej dalej „specustawą mieszkaniową”, to … konsumpcjonizm przestrzenny! Bo jak nazwać prawo przyznające deweloperom, czyli inwestorom komercyjnym, wiodącą rolę w wyznaczaniu miejsca i warunków realizacji zespołów zabudowy mieszkaniowej, niezważającym przy tym na szereg niematerialnych wartości danej przestrzeni. Jak nazwać prawo wyznaczania nowych terenów mieszkaniowych, nieuzasadnione ich brakiem w obowiązujących dokumentach planistycznych tj. w studiach uikzp oraz planach miejscowych. Wreszcie, czymże jest prawo zachęcające właścicieli gruntów dotychczas niebudowlanych, a niebudowlanych z powodów, które uznano za istotne dla ładu przestrzennego, do wyzbywania się ich – bo jest okazja sprzedać te grunty drożej niż w przypadku, gdy pozostawałyby rolnymi lub leśnymi. Podobnie dziać się będzie z terenami jeszcze niezagospodarowanymi a przeznaczonymi w obowiązujących planach na cele mniej intratne niż zabudowa mieszkaniowa, czyli pod zieleń, rekreację czy usługi niekomercyjne.

Konsumpcjonistyczny charakter ustawy przejawia się także w tym, że wspierać ona będzie głównie komercyjne inwestycje deweloperów zwiększając ich marże oraz służyć zamożniejszej części społeczeństwa a nie tej, której powinna. Bowiem ustawa nie zawiera rozwiązań dla publicznych form mieszkalnictwa, z których mogłyby skorzystać osoby, których nie stać na kupno mieszkania za gotówkę ani na kredyt hipoteczny – czyli ci do których adresowany jest program Mieszkanie Plus. Ceny mieszkań w budynkach lokalizowanych przez deweloperów w oparciu o nową ustawę, jeżeli w ogóle spadną to nieznacznie, gdyż udział wartości gruntu w ostatecznej cenie mieszkań nie jest aż tak znaczący, by wpłynąć na zdolności nabywcze ww osób.

Kto zatem te mieszkania kupi? Prawdopodobnie ci, którzy nabyliby je i tak, tylko w nieco droższych lokalizacjach. A kto poniesie koszt peryferyjnych lokalizacji: budowy dróg, infrastruktury technicznej, obiektów usług publicznych, obsługi komunikacją publiczną? Ano samorządy i mieszkańcy miast. Wymagane w projekcie ustawy odległości od usług publicznych (np. 3 km do szkoły) i przystanków komunikacji zbiorowej (1 km od przystanku) nie zapewniają wygodnej ich dostępności, co spowoduje, że zaraz po zasiedleniu nowych budynków pojawią się ze strony mieszkańców naciski na władze miasta, by te podjęły działania zmierzające do realizacji bliżej położonych placówek oświaty, służby zdrowia, opieki społecznej.

Nadmiernemu konsumpcjonizmowi przestrzennemu sprzyjają zapisy ustawy pozwalające na nieliczenie się z opinią społeczeństwa. Brak udziału społecznego w procesie wydawania przez wojewodę decyzji (chociażby w zakresie uszczuplonym w stosunku do obowiązującego przy sporządzaniu planów miejscowych) oraz możliwość nie brania pod uwagę woli właścicieli nieruchomości, przez które będzie prowadzona infrastruktura liniowa – pozwalają na nieodpowiedzialne, budzące konflikty lokalizacje inwestycji oraz naruszają zasadę równości wobec prawa i ochrony prawa własności. Ponadto nowa ustawa, w skrajnych przypadkach, może pozbawić także samorządy prawa do decydowania o tym, co dzieje się na ich terenie, gdyż wojewoda ma możliwość nieuwzględnienia negatywnej opinii rady gminy, uzasadniając jej odrzucenie potrzebami mieszkaniowymi.

Konsumpcjonizm przestrzenny to wielkie zagrożenie dla ładu przestrzennego, tworzonego częstokroć przez wiele dziesięcioleci. O tym, jak prymat polityki, ekonomii i tzw. „potrzeb społecznych” potrafi zniszczyć krajobraz, najlepiej świadczą realizacje niektórych blokowisk mieszkaniowych z czasów „komuny”. Bloki częstokroć były stawiane pośród historycznej zabudowy centrów miast małych, średnich i dużych, niszcząc ich wyjątkowy, indywidualny charakter. Albo odwrotnie, stawiano je na peryferiach pośród drobno gabarytowej zabudowy podmiejskiej, lub wręcz w polu. Ustawa niszcząc poniekąd zasady planowania przestrzennego (pozwalając m.in. na naruszanie ustaleń studiów uikzp oraz obowiązujących planów miejscowych, dopuszczając lokalizację zabudowy bez konsultacji z osobami zajmującymi się na codzień planowaniem przestrzennym) aktywizuje demony tamtej epoki. Bezwzględny prymat deweloperów i urzędników państwowych raczej nie poprawi a wręcz może pogorszyć obraz, już i tak mocno doświadczonej wojną i latami komuny, polskiej przestrzeni.